Czuje gorąc bijący od tej planety.
Nie mogę wytrzymać. Coraz goręcej.
Moje skrzydła zaczynają się topić. O nie zaraz….. spadnę!
Spadam w dół.
Nie mogę się znowu wznieść w przestworza.
Uczucie, które opanowało moje całe ciało.
Strach…..
Obudziłem się cały przepocony. Poczułem na swoim ciele ciężar. Ciężar czyjegoś ciała. Podniosłem głowę i ujrzałem słodko śpiącego Sugę. Jego głowa znajdowała się na mojej klatce piersiowej, a noga przełożona była przez moje biodra. Byliśmy nadzy. W pokoju było cholernie gorąco, niemal tak ciepło jak rozpalone ciało Yoongiego. Odkleiłem się od niego i usiadłem na skraju łóżka. W pokoju panował półmrok. Odnalazłem wzrokiem telefon. Sięgnąłem po niego i nacisnąłem przycisk wyświetlacza. Była 5:30. Zdziwiłem się, Było tak wcześnie, czy tylko mi się przywidziało? Ponownie spojrzałem na godzinę, wyświetlaną na ekranie w celu upewnienia się. Tak, była 5:30. Tak, byłem wyspany. Niemożliwe staje się możliwe.
Znalazłem swoje spodnie, które walały się z innymi ubraniami na podłodze. Ubierałem je i wyszedłem, nie budząc ukochanego. Ruszyłem w stronę kuchni. Włączyłem express do kawy i zaparzyłem sobie porządną dawkę kofeiny. Podszedłem z kubkiem do okna, z którego idealnie można było podziwiać panoramę śpiącego Seoulu. Zaczynało już świtać. Miasto budziło się powoli do życia. Poszedłem do łazienki i wziąłem orzeźwiający prysznic. Od razu człowiek czuje się lepiej po takiej relaksującej, ciepłej kąpieli. Szybko się wytarłem i ponownie wróciłem do kuchni. Na krześle obok wysepki siedział jeszcze lekko zaspany Yoongi. Podszedłem do niego i ucałowałem go w czubek głowy.
-Dzień dobry. Jak się spało, śpiochu? – Suga odwrócił się w moją
stronę. Z prędkością światła zarzucił mi ręce na szyję i złączył nasze usta w pocałunku. Jego język niepostrzeżenie wślizgnął się do mojego wnętrza i zaczął badać
moje podniebienie. Z niemałym trudem oderwałem się i zerknąłem badawczo na niego. Miał na sobie jedynie bokserki. Odwróciłem się na pięcie i podszedłem do
blatu. – Kawy? – zapytłem, nie odrywając wzroku od expressu.
-Chętnie. – rzucił za moimi plecami i przytulił mnie w pasie.
Zaczął całować moje ramiona. Domyślałem się do czego zmierza. Nie powiem, że nie, bo również miałem na to ochotę. No ale najpierw priorytety, później przyjemności.
-Najpierw coś zjedzmy. – odwróciłem się do niego i pogłaskałem delikatnie jego zaróżowiony policzek.
-Z wielką chęcią. – uśmiechnął się promiennie. Tego było mi
trzeba. Wziąłem go za rękę i zaprowadziłem do stołu, niczym matka prowadzi małe, nieporadne dziecko. – Jest jeszcze sałatka cesarska w
lodówce? - dodał po chwili.
-Jest, zaraz ci podam. – ruszyłem w stronę lodówki. Wyjąłem wcześniej wspomniane danie i zaniosłem je do stołu. Talerze już wcześniej rozstawiłem.
Po lekkim śniadaniu udałem się do pokoju, a śpioszka wysłałem pod prysznic.
Jezu! Jaki burdel. - pomyślałem, wchodząc do pomieszczenia.
Zacząłem od ubrań, które praktycznie walały się wszędzie. Pozbierałem je i zaniosłem do łazienki. Yoongiego tam nie było. Po chwili dobiegł mnie odgłos klawiszy. Ktoś grał na pianinie. Doskonale wiedziałem kto. Rozpoznałem melodię. Chopin. Na pewno. Byłem tego pewien.
Skierowałem się w stronę salonu. Chłopak siedział w ręczniku, opatulonym dookoła bioder i grał na pianinie. Krople z jego wilgotnych włosów skapywały na śnieżnobiałe ramiona. Dostrzegłem, że jego mięśnie się napinają. Usiadłem obok niego i położyłem głowę na jego ramieniu. Poczułem jego ulubiony żel pod prysznic. Mieszał się z jego zapachem. Zaciągnąłem się nim. Odurzające połączenie. Yoongi przestał grać i położył rękę na moim kolanie. Nie mogąc dłużej usiedzieć, wstałem, pociągając kochanka w górę. Wstał, a ja w mgnieniu oka rzuciłem się na niego. Zeszłej nocy nie do końca się nim nasyciłem. Chciałem więcej. Dużo więcej. Chciałem przelecieć go na tym pianinie. Tu i teraz. W tym momencie. Podniosłem go. tak by usiadł na instrumencie. Zerwałem z niego ręcznik i rzuciłem gdzieś w głąb pomieszczenia. Zacząłem całować jego szyję, zjeżdżając niżej i niżej…czułem jego przyrodzenie. Było naprawdę ogromny. Jednym płynnym ruchem wsadziłem je do ust.
Po lekkim śniadaniu udałem się do pokoju, a śpioszka wysłałem pod prysznic.
Jezu! Jaki burdel. - pomyślałem, wchodząc do pomieszczenia.
Zacząłem od ubrań, które praktycznie walały się wszędzie. Pozbierałem je i zaniosłem do łazienki. Yoongiego tam nie było. Po chwili dobiegł mnie odgłos klawiszy. Ktoś grał na pianinie. Doskonale wiedziałem kto. Rozpoznałem melodię. Chopin. Na pewno. Byłem tego pewien.
Skierowałem się w stronę salonu. Chłopak siedział w ręczniku, opatulonym dookoła bioder i grał na pianinie. Krople z jego wilgotnych włosów skapywały na śnieżnobiałe ramiona. Dostrzegłem, że jego mięśnie się napinają. Usiadłem obok niego i położyłem głowę na jego ramieniu. Poczułem jego ulubiony żel pod prysznic. Mieszał się z jego zapachem. Zaciągnąłem się nim. Odurzające połączenie. Yoongi przestał grać i położył rękę na moim kolanie. Nie mogąc dłużej usiedzieć, wstałem, pociągając kochanka w górę. Wstał, a ja w mgnieniu oka rzuciłem się na niego. Zeszłej nocy nie do końca się nim nasyciłem. Chciałem więcej. Dużo więcej. Chciałem przelecieć go na tym pianinie. Tu i teraz. W tym momencie. Podniosłem go. tak by usiadł na instrumencie. Zerwałem z niego ręcznik i rzuciłem gdzieś w głąb pomieszczenia. Zacząłem całować jego szyję, zjeżdżając niżej i niżej…czułem jego przyrodzenie. Było naprawdę ogromny. Jednym płynnym ruchem wsadziłem je do ust.
-Jezu! – jęknął. Złapał mnie za głowę i wypchnął biodra ku
górze. Czułem go w gardle. Poruszałem głową w szybkim tempie. – Przestań, bo zaraz dojdę. – wysyczał, sapiąc mi nad głową.
Ups….Już za późno. Przetarłem ręką usta. – Dlaczego ty mnie nie przestajesz
zaskakiwać? - Wstałem i spojrzałem mu w oczy. Miał rozszerzone źrenice.
-Bo taka już moja natura. – uśmiechnąłem się i
cmoknąłem go w usta. – A teraz się połóż. – zrobił tak jak kazałem. – Rozszerz
nogi skarbie. – również posłuchał. Złapałem go za biodra. Wchodziłem w
niego powoli, tak by później wiedział, że tam byłem. Do moich uszu dobijały się głośne jęki ukochanego.
-Jimin... - jęczał. kręcąc przy tym biodrami. - Tam! - krzyknął. Domyśliłem się, że trafiłem w prostatę. Zacząłem składać pocałunki na jego torsie. Pchałem z całych sił. Chciałem, by miał jak najwięcej przyjemności. Widziałem jak jego ciało wije się na instrumencie. Właśnie ten oto piękny widok rozpalonego kochanka sprawiał mi największą satysfakcję. Nie mogłem się nacieszyć jego jękami. Czułem, że za chwile dojdę. Zacząłem zwiększać ruchy do maksimum. Poczułem jak lepka ciecz rozpryskuje się na mój brzuch. Doszedł. Po paru mocniejszych ruchach doszedłem także i ja. Opadłem na niego. Nasze płytkie oddechy mieszały się ze sobą. - Jesteś najlepszy. - wyszeptał, podnosząc się do siadu.
-Wiem, kotku. - pocałowałem go czule w jego miękkie usta. Przypomniałem, że jeszcze z niego nie wyszedłem. Zacząłem robić kółeczka biodrami. Było mi dalej mało. Chciałem więcej. - Kocham cię. - wyszeptałem mu między pocałunkami. Poczułem jak jego kąciki ust się unoszą. Pomału zacząłem z niego wychodzić, ale ktoś mi przeszkodził. Yoongi złapał mnie za pośladki i docisnął do siebie. Właśnie w tym momencie głośno jęknął.
- Skończ to, co zacząłeś. - wysapał. Miał zamknięte oczy i lekko rozchylone usta. Nie mogąc dłużej czekać, wpiłem się w nie. Złapałem go za pośladki i uniosłem. Chciałem spróbować czegoś nowego. Nigdy nie robiłem tego na...stojąco. Podniosłem go, a chłopak oplótł mnie swoimi nogami w pasie. Aby było nam łatwiej podszedłem do ściany, nie przestając go lekko podnosić i opuszczać. Jęczał mi w usta. Oparłem się o nią plecami.
-Co ty robisz? - zapytał, patrząc na mnie zamglonym wzrokiem.
-Próbuję czegoś nowego. - podniosłem go z powrotem i szybko opuściłem. Był tak niewyobrażalnie lekki.
-W takim razie mocniej! - krzyknął, sapiąc. Nie potrzebowałem większej zachęty. Nasze jęki znowu tworzyły symfonię dla moich uszu. Czułem, że zaraz dojdę po raz drugi, zacząłem jeszcze bardziej przyśpieszać. Przez to moje ruchy nie były równe, ale starałem się za każdym razem uderzać w punkt G. Doszliśmy w tym samym czasie. Podniosłem chłopaka, aby z niego wyjść. Postawiłem Sugę na ziemi i przytrzymałem go, by nie upadł. Po tylu orgazmach sam się ledwo utrzymywałem. Jak przyszło na porządnych ludzi poszliśmy się wykąpać. Dokładnie umyłem całe ciało i pomogłem Minowi. Potem poszliśmy do sypialni i nie ruszaliśmy się aż do wieczora. Miałem nadzieję, że Yoongi nie zapomni tego ranka do końca swojego życia...
-Wiem, kotku. - pocałowałem go czule w jego miękkie usta. Przypomniałem, że jeszcze z niego nie wyszedłem. Zacząłem robić kółeczka biodrami. Było mi dalej mało. Chciałem więcej. - Kocham cię. - wyszeptałem mu między pocałunkami. Poczułem jak jego kąciki ust się unoszą. Pomału zacząłem z niego wychodzić, ale ktoś mi przeszkodził. Yoongi złapał mnie za pośladki i docisnął do siebie. Właśnie w tym momencie głośno jęknął.
- Skończ to, co zacząłeś. - wysapał. Miał zamknięte oczy i lekko rozchylone usta. Nie mogąc dłużej czekać, wpiłem się w nie. Złapałem go za pośladki i uniosłem. Chciałem spróbować czegoś nowego. Nigdy nie robiłem tego na...stojąco. Podniosłem go, a chłopak oplótł mnie swoimi nogami w pasie. Aby było nam łatwiej podszedłem do ściany, nie przestając go lekko podnosić i opuszczać. Jęczał mi w usta. Oparłem się o nią plecami.
-Co ty robisz? - zapytał, patrząc na mnie zamglonym wzrokiem.
-Próbuję czegoś nowego. - podniosłem go z powrotem i szybko opuściłem. Był tak niewyobrażalnie lekki.
-W takim razie mocniej! - krzyknął, sapiąc. Nie potrzebowałem większej zachęty. Nasze jęki znowu tworzyły symfonię dla moich uszu. Czułem, że zaraz dojdę po raz drugi, zacząłem jeszcze bardziej przyśpieszać. Przez to moje ruchy nie były równe, ale starałem się za każdym razem uderzać w punkt G. Doszliśmy w tym samym czasie. Podniosłem chłopaka, aby z niego wyjść. Postawiłem Sugę na ziemi i przytrzymałem go, by nie upadł. Po tylu orgazmach sam się ledwo utrzymywałem. Jak przyszło na porządnych ludzi poszliśmy się wykąpać. Dokładnie umyłem całe ciało i pomogłem Minowi. Potem poszliśmy do sypialni i nie ruszaliśmy się aż do wieczora. Miałem nadzieję, że Yoongi nie zapomni tego ranka do końca swojego życia...
Krótki shocik, pisany na szybko. Of course, smut, jak to mam w zwyczaju. Hope u like it~~

Świetne ^^ Jimin taki niewyżyty :D Ciągle mało ;D
OdpowiedzUsuńKocham Cię i Twoje shoty xD
Weny życzę :3