piątek, 27 marca 2015

IT'S JUST A JOB CHAPTER 4

"I want to know you more"
                                                       
- O jakie ciepełko! - Jimin dotknął kaloryfera. W mieszkaniu było naprawdę ciepło. Było bardzo słoneczne. Staliśmy w przedpokoju, ściągając ubrania wierzchnie. Mniejszy przedpokój był nawet spory. Wszyscy się w nim zmieściliśmy. Ściągnęłam buty i by zrobić więcej miejsca, wyszłam  do większego przedpokoju. Chłopcy potykali się o siebie, ściągając obuwie, a ja rozglądałam się po mieszkaniu. Hol (przedpokój) miał jakieś 20 metrów długości, nie był zbyt szeroki. Na końcu holu znajdowała się duża przestronna łazienka z prysznicem. Wzdłuż holu mieściły się drzwi do poszczególnych pokoi. Jeden pokój pokój był w stanie pomieścić dwie lub nawet trzy osoby. Pomieszczenia były spore, spokojnie wystarczające dla takiej ilości chłopaków. Salon był połączony z holem otwartym wejściem, czyli samą witryną. Był naprawdę, jak na bloki, duży. Przestronny, słoneczny, połączony z ładną kuchnią. To co podobało mi się w nim najbardziej, to okno na całą ścianę z drzwiami balkonowymi, które prowadziły na duży balkon. Wcześniej byłam tu z Yesungiem, ale w tamtej chwili wydawał się gorszy. Może to dlatego, że nie było mebli? Sama nie wiem.Wróciłam do chłopaków. Stali, układając ostanie pary butów. Gotowi do oprowadzenia.-Mam dla wszystkich kluczyki do dormu, proszę! - Wyciągnęłam pęk kluczy z torebki, która leżała na małej szafce. Zaczęłam rozdawać, zaczynając od Rap Mona i kończąc na maknae. - Myślę, że nie muszę przydzielać wam pokoi? Macie już ustalone kto z kim?- Zapytałam. 

Trochę głupie pytanie, w końcu już mieszkali ze sobą w dormie, więc pewne mieli ustalone. Chłopcy na pytanie energicznie pokiwali głowami na znak zgodności z moją wypowiedzią.
-No to teraz, daję wam czas na rozpakowanie się. Wszystkie wasze bagaże są w salonie. - Woda ciekła ze mnie jak z mopa, zresztą z nas wszystkich. Nie mam przy sobie ubrań na zmianę, a nie mogę tak stać przemoknięta. - A, jeszcze chciałabym poprosić kogoś... - Zatrzymałam się na chwilkę. Było mi niezręcznie o to prosić. - ... o jakąś koszulkę na zmianę, bo jestem cała mokra, a nie mam ze sobą ubrań na zmianę. - Wydukałam z siebie trochę nieśmiało, kiedy ci zdążyli już mnie ominąć, kierując się do pokoi. Suga, J-Hope i Jin zatrzymali się i odwrócili, słysząc moją prośbę. Reszta zdążyła już rozejść się po mieszkaniu.
-Chodź za mną noona, miałem i tak coś ci dać! - Hobi szybkim ruchem złapał mnie za rękę, nic nie tłumacząc, nie patrząc na stojących i zdziwionych chłopaków. Pociągnął mnie do salonu. - Mam coś dla ciebie, co ci się akurat przyda. - Weszliśmy do salonu gdzie Kookie, Rap Mon i Jimin wybierali swoje bagaże. Naprawdę były spore, ale co się dziwić w końcu się przeprowadzają.
-Hobie, zaniesiesz mi później ten mały bagaż? Bo ja się nie zabiorę – Powiedział Kooki siłując się z bagażami. 
Czekał na odpowiedź zajętego chłopaka, który grzebał w walizce. J-hope kiwnął tylko głową. Młodszy wyszedł z salonu razem z Rap Monem. Do pomieszczenia wszedł V. Narzekał, że jest głodny i że chce mu się jeść. Oczywiście ominął nas i od razu powędrował do lodówki. Jimin był wciąż odwrócony plecami do nas i wyciągał z leżącej na kanapie walizce bluzkę. W jednej chwili zaczął ściągać przez głowę koszulkę. Zastałam w bezruchu, a moje serce przyśpieszyło.


Jego plecy były umięśnione, a mięśnie prężyły się i eksponowały. Nie mogłam poruszyć się z zaskoczenia. Głos w mojej głowie nakazywał mi się odwrócić, ale powiem szczerze,  że nawet mi się tak nie śpieszyło. W jednej chwili Hobi na cały głos krzyknął, że znalazł to, co szukał. Poskutkowało to tym, że Jimin z nagim torsem spojrzał zaciekawiony w naszą stronę, tym samym napotykając mój wzrok. Wyglądałam tak jakbym się na niego patrzała przez ten cały czas. I tak było. Dobrze to wiedział. Nasze spojrzenia się zastały. Przez dobrą minutę nie odrywaliśmy od siebie wzroku.


Cholera. On chyba nie wiedział, że tu jestem. Jaki wstyd.

Nie mogłam sobie wybaczyć, że się nie odwróciłam. Czułam jak pojawiają się na moich polikach rumieńce. Jimin stał i nic nie mówił. Widać było, że był zaskoczony i trochę zawstydzony. Kontem oka dostrzegłam V ze wsadzoną głową w lodówce. Nawet nie zwracał na nas uwagi, był zajęty jedzeniem. Może i lepiej, im mniej ludzi tym bezpieczniej.
-Noona! Znalazłem to! - Hobi przerwał ciszę. W duchu byłam mu za to wdzięczna. Obrócił mnie w swoją stronę. Sięgnął po koszulkę, która zwisała mu z ramienia i rozwinął ją przed moimi oczami. Zwykła czarna koszulka z wielkim białym napisem BTS.
-Myślę, że ci się podoba? - Wypowiedział to słodkim głosem, który ścisnął mnie za serce. - Pomyślałem, że jak już jesteśmy teraz drużyną, to ty też powinnaś mieć taką koszulkę. Taki niby że couple t-shirt! - Skończył, słodko się uśmiechając.
Było to dla mnie miłe zaskoczenie. Sięgnął jedną ręką po moją dłoń. Była ciepła i delikatna jak na rękę mężczyzny. Przeszły mi ciarki po całym ciele. Wcisnął mi koszulkę w rękę i się uśmiechnął.
-No leć się przebrać. Przeziębisz się! - powiedział zatroskanym głosem, w którym czuć było przejęcie i szczerość. - Jestem ciekawy jak będziesz w niej wyglądać. Na pewno ładnie... - Miał naprawdę ładne brązowe oczy. Złapał mnie za ramię i poprowadził do łazienki. Potem ruszył do swojego pokoju. Chciałam się zamknąć, ale nie było zamka. Miałam nadzieje, że żaden z chłopaków nie wejdzie przypadkiem do łazienki. Położyłam koszulkę na blacie i próbowałam rozpiąć suwak sukienki. 

Cholera, jak trudno! 

Zaklęłam w myślach. Pierwszy raz mam na sobie tą sukienkę. Zapiąć mi się udało, fakt z trudem, ale udało. Nie przewidziałam tego, że mogę sama jej nie ściągnąć. Zamek był na całej długości tyłu sukienki.


I co ja teraz zrobię. Przecież nie będę prosić chłopaków o rozpięcie sukienki. Chyba, że może? Przecież to nic złego? Raczej...

Zanim dokończyłam wiązankę niecenzuralnych słów, ktoś złapał za klamkę i otworzył drzwi. Przestraszona puściłam włosy i obróciłam się, by zobaczyć kto wszedł. Był to Jin. Stał jak wryty, trzymając się klamki od drzwi. Widziałam jak jego grdyka poruszyła się, gdy speszony przełykał ślinę. Znów dziwna sytuacja.


Co jeszcze się może się wydarzyć?

Pomyślałam szybko w niekomfortowej sytuacji. Z drugiej strony może to i dobrze, że wszedł? Chociaż mógł mi pomóc.
-Ykhym~  Ja, nie wiedziałem, że tu jesteś... - Jego spojrzenie z zakłopotania wylądowało na ścianie.
Zwróciłam uwagę na jego ubiór. Przebrał się już. Wcześniej miał na sobie czarne rurki, które opinały jego szczupłe nogi, a teraz miał na sobie luźne, czarne spodenki. Chciałam się już przebrać. Było mi cholernie zimno. Sukienka coraz bardziej przyległa mi do ciała. Nie mogłam czekać, musiałam poprosić kogoś o pomoc. Jin był najstarszy. Ciało kobiety raczej obce mu nie jest. Na pewno to zrozumie....
-Nic się nie stało, Jin... - uspokoiłam go i cichym nieśmiałym tonem zaczęłam swoją prośbę. Próbowałam dobrze dobrać słowa, aby nie zabrzmiały niestosownie. Jin ciągle stał w drzwiach i oczekiwał aż w końcu wyduszę to z siebie. - Mam do ciebie prośbę... - Kontynuowałam. Jin lekko się zdziwił.
-Mam problem z rozpięciem sukienki, sama nie dam rady. - zaczęłam szybko mówić. - Zapiąć dałam,  ale teraz jest trudniej. Mógłbyś...- Zawstydzona próbowałam być opanowana, ale to nie jest stosowne w naszych relacjach, Manager - Member, by mi odpinać sukienkę. Ale ten zamek jest taki długi. Za długi. Nie dokończyłam zdanie, tylko odwróciłam się bokiem i ruchem głowy wskazałam na zamek. Miałam cichą nadzieję, że mi pomoże. Był najbardziej dojrzały z nich wszystkich.
-Umm? - zamyślony odchrząknął, ale zaraz dodał. - Mógłbym...- zgodził się. Oderwał rękę do drzwi i wszedł do łazienki. Drzwi zatrzasnęły się za nim i zamknęły. Naprawdę jest dojrzały. Bez żadnego sprzeciwu postanowił mi pomóc, w tak intymnym, że się wyrażę, problemie. Byłam mu bardzo wdzięczna. Stał obok mnie, dopiero teraz dostrzegłam jak bardzo jest wysoki. Czułam jak położył ciepłe ręce na moich plecach. Odgarnął moje włosy na ramię i zabrał się za suwak. Miałam wrażenie, że w ogóle się nie obawia tego zadania, wręcz przeciwnie, wie co robi. Powolnym ruchem zaczął rozpinać mój suwak. Po kręgosłupie przeszły mnie ciarki. Moje serce znów nie wytłumaczalnie zaczęło bić szybciej. Między nami panowała cisza, słyszałam jak oddycha. To było coś bardzo dziwnego, ale zaczęłam myśleć o rzeczach, które w ogóle nie powinny przejść mi przez myśl. Obserwowałam jak rozpina zamek tym samym drugą ręką,  zjeżdżał po moim kręgosłupie. Spojrzałam na jego twarz i natrafiłam na jego spojrzenie. Miał naprawdę ładne oczy. Duże, brązowe o magnetycznym i zadziornym spojrzeniu. Zaczęłam coraz głębiej oddychać przez gorącą atmosferę. Czułam jego oddech na moim nagim karku. W chwili kiedy na siebie patrzeliśmy, zatrzymał się w rozpinaniu zamka gdzieś w połowie pleców. Coś mnie do niego przyciągało. Nie wiedziałam co . Miał w sobie coś takiego, czego w życiu nie widziałam. Coś magnetycznego. Staliśmy, patrząc sobie w oczy, nawet nic nie mówiąc. Myśli napływały mi do z trudem myślącego mózgu. Zauważyłam, że jesteśmy coraz bliżej siebie. Poczułam jak zaciska rękę na moich plecach. Jego głowa przybliżała się do mojej twarzy w niepewności. Wiedziałam do czego to zaraz zmierzy, a już gdy teraz dam się ponieść nie będę mogła się wycofać.
-Dziękuje! - Ledwo powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Mój oddech był niejednostajny jak po bieganiu. Odchrząknęłam i wykrzywiłam usta w grymasie przypominający uśmiech. Jego mina się zmieniła w zakłopotanego chłopczyka. Czułam się równie zakłopotana, co chłopak.
-Ykhym - odchrząknęłam, by choć na sekundę przerwać ciszę. Poprawiłam sukienkę i spojrzałam na Jina. Stał i patrzył się raz na mnie, raz na ścianę. Błądził wzrokiem po ścianach, by tylko nie dać poznać po sobie, że głupio wyszło. - Jeszcze raz dziękuję! Bardzo mi pomogłeś. - mówiłam lekko łamiącym się głosem.
-Nie ma za co! - odpowiedział zachrypniętym głosem, jego ton był bardzo miły i nie wskazywał na to, że jest na mnie zły. Mierzwił swoje czarne włosy ręką i słodko się uśmiechnął. Taki Jin bardzo mi się spodobał. Raczej pokazał się wcześniej od strony dorosłego. Czułam zakłopotanie, więc poprawiałam włosy. Nagle zza drzwi rozbrzmiewały głośne kroki. W jednej minucie otworzyły się drzwi do łazienki. Suga już robił krok by wejść, ale nas zauważył i zamarł w pół ruchu. Musiał się zdziwić, że widzi nas razem zamkniętych w łazience, kiedy jeszcze ja miałam rozpiętą sukienkę do połowy. Jego mina była wciąż obojętna
-A wy co tu razem robicie? - zapytał z rozbawieniem w głosie.
Staliśmy jak struci, jak byśmy byli przyłapani na intymnych rzeczach. Gdyby przyszedł trochę wcześniej...Nie, nawet nie chcę o tym myśleć!!! Jin przełknął ślinę i wytłumaczył, o co chodzi.
-No nie widzisz? - zapytał się kpiąco Jin. - Pomagam Laurze w sukience, bo mnie poprosiła. Widzisz, nie mogła sama jej rozpiąć. - Jin próbował nas wytłumaczyć. Suga najwyraźniej zrozumiał. Poszło łatwiej niż mogło się wydawać.
-Aaaaaa - przeciągnął raper, wciąż stojąc w drzwiach. Zwrócił się teraz do mnie - Noona, mogłaś mnie zawołać. Osobiście bym ci z wielką ochotą pomógł. - Po słowach Sugi bardzo mi ulżyło i nie czułam się już tak, jakbym była czemuś winna. Suga zaśmiał się jak to w jego stylu bywa i słodko uśmiechnął. 
Odwzajemniłam jego uśmiech i spojrzałam na Jina, który cicho się śmiał. 
-Hyung,  jak już pomogłeś noonie to teraz pomóż i mi. Nie mogę znaleźć mojego telefonu. - Suga zrobił minę szczeniaczka i czekał na reakcję Jina.
-Ok! Już idę. - Jin spojrzał na mnie i kiwnął głową, oznajmiając, że wychodzi. Zrobiłam to samo i obserwowałam jak wychodzą. Gdy wyszli szybko ściągnęłam sukienkę i założyłam bluzkę, która dzięki bogu sięgała mi do kolan. Wyglądałam śmiesznie, ale przynajmniej bezpiecznie.

Bezpieczeństwo to teraz podstawa. Walić wygląd. 

Pomyślałam i zaśmiałam się sama do siebie. Mimo dziwnej sytuacji z Jinem, miałam dobry humor. Pewnie przez Sugę, który uratował sytuację. Przeczesałam dłonią włosy,  rozprostowując je i poprawiłam makijaż zwilżonymi wcześniej palcami. Wyglądałam dobrze. Powiesiłam mokrą sukienkę na grzejniku i wyszłam z łazienki.
Zajrzałam do salonu. Był tam maknae i lider. Siedzieli na kanapie i oglądali telewizję. 
Byłam głodna. Okey, bardzo głodna. Aż zaczynało mi burczeć w brzuchu. Weszłam do salonu i automatycznie wszyscy spojrzeli na mnie. Czułam się gorzej niż w przemokniętej sukience. Patrzeli tak jakby nigdy w życiu mnie nie widzieli, jakby prześwietlili mnie do naga.
-Co oglądacie? - wydukałam, zaciągając koszulę w dół. Dostrzegli, że trochę niewygodnie się czuje bo odwrócili wzrok w drugą stronę.
-Oglądamy dramę. - Kookie wskazał ręką na telewizor.


Dramy? Lubię dramy. W sumie dawno żadnej nie oglądałam.

Uradowałam się w duchu. Wreszcie coś miłego.
-O, mogę się dołączyć? - wypaliłam.
-Jasne! Siadaj. - Rap mon wskazał mi miejsce obok niego na fotelu i uśmiechnął się pokazując dołki w policzkach. Zawsze chciałam mieć dołeczki. Są takie słodkie! Ruszyłam w stronę fotela, ale zaraz zrezygnowałam. Zapomniałam o głodzie, który przybierał na sile.
-Chcecie coś zjeść? Bo właśnie miałam zamiar coś przyrządzić. - oznajmiłam, kierując się w stronę kuchni.
-Ja poproszę kakao jak można! – Kookie podniósł rękę jak przedszkolak.
Spojrzałam na zafrapowanego telewizją Namjoona. Kiwnął głową, że nie jest głodny. Reszta tak samo.
-Jedno kakao raz! - powiedziałam jak kelner z nutą rozbawienia i puściłam oczko do, patrzącego się słodko, Kookiego. Zaśmiał się na widok mojego oczka i odesłał mi swoje. Zaśmialiśmy się w tej samej chwili. Szafki naprawdę były wysoko. Choć niska nie byłam, to nie sięgałam na górne półki. Otwierałam szafkę po szafce, szukając opakowania kakaa. Znalazłam
-Tu jesteś, skubańcu - mruknęłam cicho do siebie, dumna ze swojej zdobyczy. Był tylko jeden problem, czyli to, że go nie sięgnę. Już miałam zrezygnować ze stania na palcach i skakania, kiedy nagle ktoś stanął za mną i napierając na mnie ciałem sięgnął bez problemu po puszkę. Obróciłam się, gdy osoba odeszła krok w tył i ujrzałam szelmowsko uśmiechniętego V.
Trzymałam się blatu o mało nie łamiąc sobie kręgosłupa przez napieranie jego ciała na moje.
-O, V, dziękuję! - uradowana podziękowałam Tae Tae za pomoc.
-Oj Noona... - przeciągnął słowa i aktorsko odetchnął. -  Trzeba było od razu wołać. - Słodko się uśmiechnął i machnął ręką w geście zaprzestania. - Teraz tylko zrób mi kakao i jesteśmy kwita! Zgoda? - Mówił to w taki sposób, że chciałam się rzucić na niego i pociągnąć za poliki lub zrobić coś bardziej niestosownego. Kończąc zdanie wyciągnął do mnie rękę, żebym na zgodę przybiła piątkę.
-ZGODA! - Przybiłam mu piątkę i zaczęliśmy się śmiać. Złapał mój polik i ciągnął za niego jak amerykańskie babcie w serialach.
-V! Przestań ją molestować, zrób coś pożytecznego. No dalej! - Jin wszedł do kuchni i wyrwał mnie z uścisku. V spojrzał się na niego spod byka i ustąpił puszczając moje poliki.
-Dobra idę! Ale jeszcze tu wrócę! - V odwrócił się i odszedł zostawiając puszkę kakao na blacie.
Jin kręcił się tuż przede mną po kuchni, szukając czegoś po szafkach i w lodówce. Musiałam mu podziękować za uratowanie mnie,  przed splaszczeniem moich policzków.
-Dzięki, gdyby nie ty, to Tae spłaszczył by mi poliki - Stałam opierając się o wyspę kuchenną. Jin wciąż czegoś szukał, więc postanowiłam, że mu pomogę,w końcu jestem coś winna. Już 2 raz dziś mnie uratował.
- Tae i tak nie da ci spokoju. On jest jak dziecko, męczy wszystko i wszystkich, których sobie upatrzy. - Mówił nawet na mnie nie patrząc.
-Może teraz ja ci pomogę? - zaproponowałam się do pomocy. Puściłam się blatu i stałam, czekając na odpowiedz
-Właściwie, to możesz. - Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Ruchem ręki kazał mi podejść. Posłusznie podeszłam do niego i czekałam na rozkaz. - Szukam herbaty. Nie wiesz gdzie jest? - spytał się rozglądając po szafkach. Towarzystwa w salonie przybywało. Siedzieli i rozmawiali,  a nawet się śmiali. Wzrokiem błądziłam po szafkach szukając herbaty.
-Znalazłam! - oznajmiłam, szperającemu w półce Jinowi. Zaciekawiony ruszył w moją stronę. Szybko sięgnęłam do szafki po pudełko z herbatą. - Proszę- Podałam herbatę już stojącemu obok Jinowi. Uśmiechnął się i obchodząc mnie obok zmierzwił miło moje włosy. To było miłe i delikatne uczucie, które podobało mi się bardziej od splaszczania polików.
-Jak ja patrzałem, to nie było tam tej herbaty! Jak ty to robisz? - zapytał uśmiechnięty od ucha do uch, wstawiając wodę na gaz.


W odpowiedzi, że nie wiem tylko poruszyłam ramionami. Zauważyłam, że cała gromada siedzi w salonie, więc postanowiłam, że zapytam się wszystkich jeszcze raz, czy chcą kakao.
-Hej ludzie! - krzyknęłam do wygłupiających się chłopców. Jak roboty posłusznie zaprzestali to, co robili i odwrócili w naszą stronę. - Kto chce jeszcze kakao oprócz mnie, Kookiego i V?
Dałam im chwilę na zastanowienie się po paru minutach wszyscy podnieśli ręce. Obracając się zobaczyłam, że nawet Jin stoi przodem do mnie z podniesioną ręką i się śmieje.
-No to super, 8 osób chce kakao. Mogłam się nie pytać! - Chłopcy zaczęli się śmiać jeszcze bardziej. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam 2 kartony mleka. Dobrze, że firma zapełniła lodówkę i szafki. Postanowiłam, że będzie szybciej, jeśli użyję mikrofali. Wyciągnęłam 8 różnokolorowych kubków i postawiłam na blacie. Do każdego kubka wsypałam po 2 duże łyżki kakaa i wlałam prawie do pełna mleko. 2 kartony nie starczyły, więc musiałam wyciągnąć jeszcze 3 karton. Do mikrofali zmieściły się 4 kubki. Po 2 minutach wyciągnęłam na tackę gorące kakaa. Ręce piekły mnie przez ciepło. Parujące napoje stały na tacce, gotowe do podania. Spojrzałam w bok na krojącego bułki Jina i uśmiechnęłam się mimowolnie. Dbał o nich jak matka. Przechwycił mój wzrok i parsknął śmiechem. Ja także.
-Gotuj szefie! - sarkastycznie rzuciłam. - Jestem bardzo głodna i zjadłabym nawet konia z kopytami. - Jin w zabawny sposób pogroził mi nożem i zabrał się za ser, który nakładał na poszczególne bułki. Nie chciałam mu przeszkadzać. Im szybciej zrobi jedzenie tym lepiej dla nas. Tym czasem podniosłam tacę i ostrożnie zmierzałam do salonu. Obeszłam kanapy i fotele, zasłaniając chłopakom telewizor. Słyszałam jak narzekają, ale jak zobaczyli, co niosę to od razu się przymilali. Położyłam ostrożnie tackę na stół i usiadłam po turecku na miękkim puchatym dywanie. Każdy wziął po kubku. Sięgnęłam jeden i upiłam łyk ciepłego kakao. Było naprawdę pyszne. Po minach chłopców można było dostrzec zadowolenie i to, że im smakowało. Przez chwilę rozmawialiśmy na temat dormu. Mówili, że jest o stokroć lepszy niż ten w którym mieszkali wcześniej. Cieszyłam się słysząc takie ciepłe słowa, w końcu to ja i sunbae wybieraliśmy miejsce ich dormu. Do pokoju wkroczył Jin z pełną tacą kanapek. Na jego widok wszyscy się ucieszyli i zaczęliśmy bić brawa. Jin zarumienił się i uśmiechał od ucha do ucha. Wyglądało to tak, jakby był dla nich niczym matka. Położył tackę pełną kanapek na pustą już tackę po kakao. Rozejrzał się szukając miejsca. W końcu usiadł obok mnie na dywanie. Sięgnął po kakao i zaśmiał się.
-O widzę, że wiedzieliście jaki kolor chcę! - rzucił uradowany Jin na widok różowego kubka. Myślałam, że żartuje, ale to było na poważnie. Chłopaki od razu wiedzieli, że różowy zarezerwowany dla Jina. Przeleciał wzrokiem po wszystkich kubkach i zatrzymał się na moim. - Widzę, że ty też lubisz różowy. Zdrowie! - Wysunął kubek i lekko uderzył swoim kubkiem o mój w celu toastu. Suga nagle wstał i zastukał łyżeczką w kubek. Wszystkie spojrzenia przeszły na niego.
-Chciałbym wznieść toast, za naszą drużynę i za nowego zawodnika w naszym teamie! Za BTS! - Wyglądał jak król lub przywódca, który jest dumny ze swoich poddanych. Chłopcy zaczęli krzyczeć na cały głos "BANGTAN! BANGTAN!'' i stukać w stół. Czułam się jak na jakimś przyjęciu, czy bóg wie czym innym. Ciepłe słowa Sugi sprawiły, że zarumieniłam się całkowicie. Tak bardzo miło mnie przyjęli. Przebywam z nimi niecałe 5 godzin, a oni już traktowali mnie jak jedną z nich. To było naprawdę wspaniałe uczucie. Jednym słowem mogłam powiedzieć, że zyskałam nową rodzinę. Dotąd byłam samotna, no może oprócz Yesunga, poza nim nie miałam nikogo. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy usłyszałam jak chłopcy teraz wykrzykują moje imię i dodają no koniec noona. Wzruszenie było tak mocne, że łza wypłynęła niepostrzeżenie z mojego oka i spłynęła potokiem po policzku. Patrzyłam na błogo zachowujących się chłopaków. Śpiewali i wygłupiali się, wykrzykując na przemian, słowa z ich piosenek. Druga łza spłynęła po policzku i czułam, że jak tak dłużej pójdzie to się rozryczę jak małe dziecko. Z tłumu krzyków i słów usłyszałam głos Jimina.
-Omo~ Noona płacze! - Zdawał się tym przejąć, od razu wstał z miejsca, mało co nie rozlewając kakaa na Rap Mona. Schowałam twarz w ręce, opierając je o kolana. Było mi trochę głupio, że dałam się ponieść emocjom i się rozkleiłam. Usłyszałam jak Jimin siada koło mnie i otacza mnie ramieniem.
-Omo~ Noona co się stało? - Uroczo wypowiadał słowa. Cała uwaga została skupiona na mnie. Pokiwałam przecząco głową, schowaną w rękach. V od razu przyleciał i usiadł za mną otaczając mnie długimi nogami tak, że znajdowałam się pomiędzy jego kroczem, co trochę mnie przeraziło. Przytulił mnie mocno od tyłu, jakbym była jakimś pluszakiem. Nie powiem, bo było to bardzo miłe, ale zarazem niekomfortowe. Jin z drugiej strony otoczył mnie ramieniem. Ich ręce były naprawdę ciężkie, ale się nie skarżyłam.
-Oj nasza Noona jest tylko wrażliwa. Musi naprawdę nas lubić! - Hobie mówił to jak słodkie dziecko, wymuszając u mnie uśmiech. Łzy znowu napłynęły i znów spływały po polikach. Słyszałam jak ktoś wyłącza telewizor i zaczyna śpiewać bardzo ładną piosenkę.

[...] Uuuu~ wanna be loved...

Ktoś o słodkim jak miód głosie zaczął śpiewać. Miał dźwięczną, miłą i piękną barwę głosu. Nie mogłam się powstrzymać od zobaczenia, kto to. Podniosłam głowę i opuściłam dłonie. Kookie siedział z zamkniętymi oczami i z anielską barwą głosu śpiewał kolejne zwrotki. Byłam pod wielkim wrażeniem jego pięknego głosu.

[...] don't wanna be fool, wanna be cool, wanna be loved. Baby i want it...

 Po tej zwrotce usłyszałam czyiś rap. Szybko powędrowałam za dźwiękiem i zobaczyłam rapującego Rap Mona. Jego słowa były takie głębokie. Jego rap był perfekcyjny i bardzo dobry.

[...] O yalmipgedo yeonjeonhi neon joha boyeo pretty woman. Oh pretty woman~

Tym razem usłyszałam głos dochodzący dokładnie obok mojego ucha. Był to Jin. Śpiewał bardzo ładnie. Jego delikatny i dźwięczny głos rozbrzmiewał niczym maść na moje zmęczone uszy. Chłopaki zaczęli śpiewać specjalnie dla mnie, by mnie rozweselić, bym przestała płakać. To było miłe z ich strony. Chłopaki zaczęli się kołysać, a ja razem z nimi. Wszyscy byliśmy jak w transie. Podkład, który leciał z telefonu był bardzo uspokajający. Strasznie mi się podobał. Znów pojawił się rap. Tym razem rapował Suga. Ma naprawdę śmieszny sposób rapowania. Mogę się przekonać, że on jedyny potrafi tylko tak rapować. Miał specyficzny, ale przyjemny i fajny głos, który bardzo dobrze do niego pasował. Słowa przez niego wypowiadane porwały mnie w całości. Słodki głos Jimina dopełniał głosy chłopaków i dodawał całokształtowi czegoś interesującego. Rap i śpiew Hobiego tak, jak i Sugi, był jedyny w swoim rodzaju. Był specyficzny, ale bardzo dobry. J-Hope ma przepiękną barwę głosu i dźwięczność. Sprawia, że jak śpiewa to bez trudu mogę ponieść się emocjom. Głos V głęboki i męski, miał też swoje słodkie strony. Tak jak Jimin dopełniał wszystko i dodawał całą spójność. Ta piosenka urzekła mnie całą sobą. Od dziś to moja ulubiona piosenka. Po zakończeniu zaczęłam bić brawa i piszczeć jak jakaś fanka. Nagle wszyscy zerwali się z kanapy i ruszyli do tulących mnie już chłopców. Dołączyli się i zostałam zamknięta w wielkim uścisku. Śmialiśmy się i płakaliśmy ze śmiechu, emocji, sama nie wiem. Chłopaki zaczęli się wygłupiać, i co raz bardziej mnie miażdżyli. Tak bardzo się tulili, aż wszyscy przechyliliśmy się do tyłu i spadliśmy na podłogę. Nigdy jeszcze nie miałam tyle miłości od znajomych. Wciąż leżeliśmy na podłodze i wzdychaliśmy, co rusz wybuchając śmiechem. Naprawdę bardzo ich polubiłam. Można by rzec, że pokochałam...

1 komentarz:

Obserwatorzy