Papiery
posegregowane. Pierwszy raz nudziłam się w pracy. Zaraz poznam
swojego nowego podopiecznego, którym będę musiała zajmować się
24h na dobę. Bycie managerem nie jest kolorowe. Załatwianie spraw, nie tylko dotyczących kariery, ale również życia prywatnego. Będę
jak, wynajęty anioł stróż. Samo myślenie o tym mnie męczy, a co
dopiero cała masa spraw, które będą w moim interesie. Oby trafił
mi się miły, dobrze wychowany i mało problemowy chłopak.
Szybko
można, wyprowadzić mnie z równowagi. Dużo osób się już o tym
przekonało. Sunbae także. Życzę powodzenia, nie tylko sobie w
nowym zajęciu, ale również mojemu partnerowi. Czas się zbierać, bo
jeszcze się całkowicie rozmyślę.
Hol znajdujący się na moim
piętrze był prawie opustoszały. Parę stażystek rozmawiało przy
toalecie. Na mój widok ukłoniły się i kontynuowały rozmowę. Szłam holem, który ciągnął się w nieskończoność. Windą przeniosłam się na
wyższe piętro i po paru minutach byłam już przed wyznaczonym
miejscem.
Lekko
zapukałam w drzwi, w celu oznajmienia, że wchodzę. Za drzwiami
rozpościerała się wielka konferencyjna sala, do której zapraszało się osobistości. Zamiast ścian, szyby. Wielki stół na ponad 20 osób, na ścianach parę
obrazów, trochę zielonych roślinek. Na krzesłach siedziało cierpliwie 8
mężczyzn. Rozpoznałam Sunbaenim'a. Resztę znałam z widzenia, z
działu od spraw trainee. Nie zdziwiło mnie to, że jestem jedyną
kobietą w gronie. Pewniejszym krokiem weszłam do pomieszczenia,
kłaniając się z szacunkiem. Zareagowali, odpowiadając skinieniem. Sunbae na mój
widok uśmiechnął się i nakazał gestem ręki usiąść, na wolnym
miejscu, tuż koło niego.
-Miło cię widzieć! - powiedział Sunbae.
-Ciebie
również! - Lekko uśmiechnęłam się pod nosem i cicho usiadłam
na krześle.
Już po 12, a więc zaraz muszą się pojawić.
Powiem, że siedząc
tu i czekając na nielada niespodziankę, nabierałam większej
pewności i zaciekawienia. Wcześniej miałam sprawdzić jak
wyglądają i o nich poczytać, ale jak zawsze nie miałam
czasu. Wiedziałam tylko podstawowe informacje, które nawet nie
dotyczyły ich osoby. Wiedziałam, że są z Big Hit Entertainment.
Big Hit stracił swoje miejsce na liście czołowych wytwórni, od
czasu kiedy wypuścili parę nowych grup rookie i skutkowało to
fiaskiem - bardziej się zadłużyli, niż zarobili i niestety
splajtowali. Musiałam się zamyślić, bo Sunbae lekko trącił mnie
łokciem.
-Ziemia
do Pani Manager! - cicho wyszeptał koło mojego ucha z rozbawieniem -
Już do nas idą więc się przygotuj. - uśmiechnął się, dodając mi tym trochę otuchy
Zaczyna robić się coraz ciekawiej...
Oznajmiłam szorstko w
myślach i wróciłam do rzeczywistości.
Wszyscy
siedzieli cicho i czekali na grupę. Zza drzwi można było
dosłyszeć głośne kroki.
-A więc się zbliżają... - wyszeptałam
pod nosem. Skierowaliśmy wzrok w stronę drzwi. Klamka się
poruszyła, drzwi otworzyły i do sali weszło aż 7 osób. Trochę
oniemiałam na ich widok. Aż siedmiu i do tego o nieprzeciętnym wyglądzie...
Przystojni,
młodzi chłopcy. Każdy inny. Ustawili się w rzędzie i jak jeden
organizm ukłonili się z szacunkiem, i wypowiedzieli.
-Annyeonghaseyo. Jesteśmy BTS.
Wszyscy
w sali, odpowiedzieliśmy skłonami głów. Byłam bardzo zdziwiona, ale
pozytywnie. Zrobili na mnie dobre pierwsze wrażenie.
Przystojni, nie powiem, że nie!
Pomyślałam, ale od razu szybko się skarciłam. Teraz jestem managerem i nie mogę myśleć w taki sposób.
-Witamy was w naszej wytwórni! - Sunbae bez mrugnięcia z elegancją, jak to w jego naturze, przywitał grupkę, która ciągle stała na swoich miejscach. - Proszę, nie stresujcie się. Może zacznijmy od tego, że się przedstawicie. Każdy jest ciekaw! - wskazał na siedzących ręką i usiadł na swoje miejsce, tuż koło mnie.
Chłopcy
uśmiechnęli się i zaczęli przedstawiać. Pierwszy zaczął wysoki
blondyn. Wyglądał na miłego. Stawiam, że jest raperem. Sposób w
jaki mówił i do tego poruszał rękoma o tym świadczył.
-Witam, nazywam się Kim Nam Joon. Moje imię sceniczne to Rap Monster. Mam
20 lat. Jestem liderem zespołu i głównym raperem. Mieszkałem w
Ameryce, więc znam biegle angielski. Proszę o ciepłe przyjęcie
naszego zespołu i proszę również o zatroszczenie się o nas.
Dziękuję. - skończył, nieśmiało się uśmiechnął i wstąpił do szeregu.
Yes! Trafiłam. Raper i do tego lider. Chodź tu Big Hit
się nie pomylił!
Komentowałam w duchu. Czułam
się jak juror, albo uczestnik teleturnieju. Celnie postąpili w
wybraniu lidera. Dobrze wychowany i wykształcony lider, to skarb. Widać, że bardzo
zależy mu na zespole.
Następny zaczął, niewysoki, najniższy z grupy jak
zauważyłam, uroczy brunet. Pełna słodkości twarz, wydatne poliki i duże usta. Widać było, że się stresuje. Teraz jak
tak stał, to przypominał nieśmiałe dziecko, co było naprawdę
słodkie. Jednej strony współczułam mu. Przedstawianie się to niełatwy orzech do przegryzienia. Zawsze jest to w pewien sposób stresujące. Chłopak westchnął głęboko i zaczął.
-Dzień
dobry... - nieśmiało wydukał, plącząc się w słowach. - Nazywam
się Park JiMin. Moje imię sceniczne to Jimin. Mam 19 lat. Jestem
tancerzem i wokalistą. Dziękuję! - Dał radę i powiedział, co
trzeba. Byłam z niego zadowolona, widać, że moi współpracownicy
też. Nagrodziliśmy go uśmiechami i uważnie słuchaliśmy dalej.
Teraz
mówił, wysoki, rudowłosy chłopak. Najbardziej rzuciło mi się w
oczy to, że przez cały czas lekko się uśmiechał i oblizywał
usta. Nie wydawał się być zestresowany, raczej wydawał się być
szczęśliwy. Miał w sobie dużo energii. Był naprawdę słodki i
zabawny. Spojrzałam na Sunbae. Był rozpogodzony.
-Dzień
dobry wszystkim! Nazywam się Kim Tae Hyung. Moje imię sceniczne to
V, ale wszyscy mówią do mnie Tae Tae, bo tak jest fajnie i mi się
podoba... - wypowiedział to radosnym, słodkim głosem. - Mam 20 lat. Jestem wokalistą, ale też dobrze tańczę.
Dziękuje, że postanowiliście nas wykupić. Będę się dobrze
sprawował i dam z siebie wszystko, tak samo jak chłopaki. - Skończył pewnie, a na twarzy pojawił mu się, duży szeroki promienisty uśmiech.
Chłopaki uśmiechali się szeroko i podśmiewali na słowa wypowiedziane przez V. Mina Lidera była bezcenna. Widać było, że się spodziewał tego po chłopaku.
Jego głos był zupełnie inny niż sobie wyobrażałam. Głęboki, męski, w pewien sposób nie pasujący do jego wyglądu. Poczułam od niego szczerość i radość, aż zachciało mi się
śmiać, ale musiałam się powstrzymać. Nie ukrywam polubiłam ich.
Jeszcze raz szybko przejechałam wzrokiem po chłopcach. Na początku
byli bardzo spięci i zestresowani, ale teraz widać było, że trochę się
rozluzowali. Jednym słowem, zlustrowałam ich wzrokiem. Po kolei
odwzajemnili spojrzenie. Czułam od nich respekt.
Ciekawe, który będzie moim podopiecznym?
W mojej głowie, zaczęła się burza myśli i podejrzeń. Sunbae jest zdolny do
wszystkiego. Nie mam pewności, że w ogóle będę, może tak po
prostu sobie żartował.
Teraz
mówił dość wysoki, szczupły tak jak reszta, brunet.
Chyba jest
najmłodszy.
Pomyślałam, obserwując go dokładnie. Widać było, że stresuje się najbardziej. Jak na młody wygląd, był
bardzo przystojny.
-Dzień
dobry! - zaczął bardzo nieśmiało. - Nazywam się Jeon JungKook.
Moje imię sceniczne to Jungkook. Mam 18 lat i jestem maknae, tancerzem i wokalistą, czasami też rapuję, ale moim zdaniem nijak mi to wychodzi - Patrzał się na Sunbae i ciężko przełykał ślinę. Dobrze mu szło. Troszkę się przełamał. -
Byłem parę miesięcy w Ameryce, uczyłem się tam tańca, przez co znam troszkę angielski. Proszę
się nami dobrze zaopiekować. Dziękuję. - Błądził wzrokiem po
sali. Dłonie miał złączone, a palce co rusz mu dygotały.
Po maknae zaczął
średniego wzrostu chłopak o małych, ale jakże uroczych oczach. Od
razu stawiałam na to, że jest raperem. To było po prostu widać.
Hiphopowy styl ubioru. Wyglądał na bardzo miłego i bardzo pewnego
siebie.
-Witam!
Nazywam się Min YoonGi. Miło Państwa poznać! - Ukłonił się
i kontynuował pewnie i głośno. - Moje imię sceniczne to Suga. Mam
22 lat. Jestem raperem. Fajnie, że się nami zainteresowaliście i
daliście nam szansę, żeby pozostać w tej branży. Trudno nam było
opuścić starą wytwórnię, ale myślimy, że tu będzie nam
jeszcze lepiej. Jeszcze raz dziękuję. - skończył i czekał aż następny zacznie.
Było
widać, że ważna jest dla niego kariera muzyczna, ale także i zespół. Przemiły chłopak.
Następny
był chłopak o uroczym uśmiechu i przystojnym
wyglądzie. Tak jak Suga był pewny siebie.
-Witam!
Nazywam się Jung HoSeok. Imię sceniczne to J-Hope. Mam 21
lat. Jestem tancerzem i raperem. Miło Państwa poznać. - Krótko i
na temat. Oby szybciej skończyć, tym lepiej i dla mnie, i dla nich.
Został jeszcze jeden. Przystojny, wysoki, brunet, który jak
stawiam jest wokalistą.
-Witam
Państwa! Nazywam się Kim SeokJin. Moje imię sceniczne to Jin.
Jestem najstarszy. Mam 23 lata. Jestem wokalistą. Dziękuję za
Państwa skłonność do naszego wkroczenia do waszej wytwórni. To
dla nas naprawdę dużo znaczy i jesteśmy za to wdzięczni. Proszę
się nami dobrze opiekować i prowadzić nas po dobrej drodze.
Dziękuję! - skończył i ukłonił się.
Zrobił na nas bardzo dobre wrażenie. Najbardziej
dojrzały. Jestem pewna, że opiekuje się resztą. To widać.
Skończył prezentację i wstąpił do szeregu. Wszyscy zrobili na
mnie pozytywne wrażenie. Myślałam, że będzie gorzej.
-Ach!
Naprawdę świetna prezentacja. Zrobiliście na nas bardzo duże
wrażenie - wyjął mi to prosto z ust. - A teraz, dajcie nam, dojść do głosu. Proszę, usiądźcie. -
Sunbae wstał z krzesła i nakazał, gestem ręki
usiąść grupie. Byli trochę speszeni, ale śmiało to zrobili.
Kolejno
każdy usiadł. Koło mnie jako, że było wolne miejsce, usiadł
trochę spięty tym wyborem miejsca, maknae. Przywitałam go miłym
uśmiechem i rozejrzałam się po wszystkich. Już
siedzieli. Pracownicy milczeli z uśmiechami na twarzach. Yesung przygotowywał jakieś dokumenty. Chłopcy siedzieli niewzruszeni.
Niewygodnie mi było siedzieć w jednej pozycji. Postanowiłam, że
szybko założę nogę na nogę. Nie chcący, kopnęłam jednego z
grupy. Był to najstarszy. Podniosłam głowę, by
sprawdzić czy poczuł.
A niech to szlag, patrzy się na mnie!
Jęknęłam w duchu. Gestem głowy, przeprosiłam go. On tylko się
uśmiechnął.
Boże, czy ja zawsze muszę coś komuś zrobić?! Kiedyś chciałam podać szefowi wodę. Skończyło się tak, że go
panicznie przepraszałam i wycierałam jego garnitur.
Chłopcy
musieli dziwnie się na mnie patrzeć. W końcu jestem tu jedyną
kobietą i to jeszcze nie Koreanką tylko Europejką. Z ponownego
zamyślenia, wyrwał mnie głos Sunbae.
-No
więc dobrze. Teraz czas, żebyście nas poznali - mówił głośno i
wyraźnie. Jak zawsze, gdy miał mówić o sobie to robił, to tak
żeby wszyscy słyszeli. - Nazywam się Kim Joongwoon. Jestem zastępcą
CEO. Przeważnie, zajmuję się sprawami marketingu. Jestem
odpowiedzialny za wasze przyjęcie i wszystko, co was dotyczy. Dziś
przydzielę wam głównego managera i osobno dla każdego, który
będzie się zajmował waszymi trudnymi sprawami, sprawami wyższej
potrzeby. - Jak zawsze Sunbae jest dojrzały i potrafi się
wszystkim zająć. Przerwał na chwilę, by nabrać powietrza, ale zaraz kontynuował.
Spojrzałam na zegarek, by sprawdzić godzinę. 12:30. Jak ten czas
leci. Wróciłam wzrokiem do Sunbae. Patrzył się na mnie.
Widziałam, że w jego oczach czai się coś, co zaraz będzie
dotyczyć mnie. Coś bardzo istotnego. Zawsze jak coś przede mną
ukrywa to świecą mu się oczy.
- Dobrze! Przejdźmy do moich
pracowników. Jako, że mamy tu jedyną kobietę, niech zacznie
pierwsza. Laura, zacznij proszę. - Yesung skierował się w moją stronę i
położył swoją rękę na moim barku, w geście, że mam zacząć.
Nonszalancko się uśmiechnął i zamilkł. Moje serce zaczęło bić
mocniej.
Czemu
nie mogę być facetem?!
Dobra, zaczynam, bo za parę minut wyjdę
na idotkę. Rozejrzałam się dookoła. Wszystkie spojrzenia skierowane były na mnie. Wyprostowałam się i wstałam, dotykając palcami
stołu.
-Witam
wszystkich! - Zaczęłam, jak zawsze na spotkaniach - Nazywam się Laura. Mam 22 lata. Pochodzę z Europy, a konkretnie z Polski. Jestem
kierownikiem w dziale marketingu. Zostałam powołana do waszej
sprawy. Jeszcze nie wiem z kim będę w składzie ale myślę, że będę
się dobrze wywiązywać z powierzonego mi zadania. Miło was poznać!
- Udawałam twardą, a w rzeczywistości trochę się stresowałam.
Zawsze byłam pewna siebie, ale obecność grupy mnie onieśmieliła.
Reakcja BTS na moje przedstawienie była jeszcze bardziej
onieśmielająca. Widziałam
po ich minach, że zdziwili się, że mówię płynnie po koreańsku.
Równocześnie wstali i się ukłonili. Nie jestem nikim ważnym, żeby mi się kłaniać. W sumie jestem ich rówieśniczką. W
podzięce lekko skłoniłam głowę i usiadłam na krzesło.
Odruchowo spojrzałam się na Sunbae, który trzymał jakieś
dokumenty i uśmiechał się pod nosem. Co powiem, że wychodziło mu bosko.
Bardzo pasował mu taki nonszalancki uśmiech. Po mnie, przedstawiła
się reszta mężczyzn. Wszyscy byli z wydziału od spraw trainee.
Szybko poszło. Nie mówili zbyt wiele, tylko to co istotne.
-Dziękuję
za przedstawienie się. Myślę chłopcy, że dobrze słuchaliście
i zapamiętacie wszystkich. A teraz, przejdźmy do przydzielenia
managera. - Przeszedł się po sali i rozdał wszystkim istotne
dokumenty dotyczące przynależenia do naszej wytwórni. Większy
plik dokumentów dostał lider grupy. Pewnie był tam regulamin i
inne tego typu papiery. Po przeczytaniu wszystkich dokumentów
wróciliśmy do rozmowy. Sunbae kontynuował.
-Dobrze, dokumenty rozdane i przeczytane. Teraz najistotniejsza część
naszego kontraktu. Powiem jeszcze, że u nas zasady są podobne jak
w Big Hit Entertainment. Czyli zakaz palenia, zakaz brania
narkotyków. Co do związków, to bywa różnie. Każdy ma swoje
życie prywatne, ale w show biznesie życie prywatne nie jest na ogół takie prywatne jak się wydaje. Każdy się musi z tym liczyć. Z grubsza powiem, że
tylko za zgodą wytwórni, ale jest jeden kruczek. Związek nie może
być z osobą pracującą w naszej wytwórni liczy się w to:
trainee, idoli i pracowników. - Sunbae skończył i nastała chwila
niezręcznej ciszy. - Życie prywatne w pewien sposób łączy się z karierą, trzeba
się z tym liczyć. Fanki potrafią być brutalne i okrótne... - Pilnie kontynuował. Musiałam poprawić koniec sukienki. W tamtej chwili, poczułam na
sobie, kogoś spojrzenie. Obróciłam wzrok w kierunku
przeczucia i zobaczyłam, że Suga, jeden z raperów przygląda się
mi dokładnie. Niezręczne
Odwzajemniłam jego uśmiech i szybko wróciłam wzrokiem do wciąż mówiącego Yesunga. Wciąż czułam na sobie wzrok rapera. Korciło mnie, by spojrzeć w jego stronę, ale z trudem się powstrzymywałam.
-Jesteśmy
pewni, że z naszej strony przez najbliższe lata, nie będzie
żadnego skandalu ani związków. Zależy nam na karierze i dobru
fanek oraz wytwórni. - Ciszę przerwał, siedzący na końcu stołu lider zespołu. Dzięki bogu bo już
myślałam, że spiekę typowego buraka.
-Rozumiem. Możemy przejść do konkretów - oznajmił chłopak.
-Jak widzicie jest 7 managerów. - Wszyscy
słuchali uważnie z niemałą ciekawością. Ja najbardziej. - U nas w wytwórni
przeważnie, mężczyźni są managerami z wiadomych powodów... - Ciągnął zdecydowanie, ani na moment nie przerywając. - Ale
teraz zdecydowałem, że będzie całkiem inaczej. Najważniejszym
managerem będzie oto ta kobieta - Sunbae ucichł i poczułam na swoim barku jego dłoń. Myślałam, że zapadnę się pod ziemie. Moja twarz stała się napięta, a moja mina wyrażała tylko jedno - "ŻE CO?!"
O nie, nie. Była
inna umowa. Jak on mógł?! Nie wiem, co mu zrobię. 7 chłopaków na
moich barkach. To jakaś drama? Komedia? Ukryta kamera?
Panikowałam w duchu. Nie mogłam
się ruszyć, a co dopiero oderwać wzroku od Sunbae. Szczerzył te
swoje zęby w takim uśmiechu, jakby było to zabawne. Ale jak
ja mam sobie dać radę? Przeleciałam wzrokiem po zebranych i
wszystkie spojrzenia były znów skierowane na mnie. Czułam się niezręcznie, po raz kolejny. Managerowie patrzyli na mnie z tak wielkim
zdziwieniem, że myślałam, że zaraz wypadną im gałki oczne.
Chłopaki z BTS byli równie zaskoczeni decyzją Yesunga. Nie mogłam
opanować złości. Musiałam wstać i to z nim
przedyskutować.
-Ale,
że przepraszam? JA? - Nerwy dochodziły do zenitu. Mimo to próbowałam tego nie okazać.
-Tak! - odpowiedział pewnie i zdecydowanie. - I jeszcze chcę cię powiadomić, że jeden z członków będzie, szczególnie brany pod twoją uwagę. Mam na myśli Jimina. - Przeniósł wzrok na zdziwionego chłopaka - Jestem pewien, że sobie
poradzisz. Jesteś silną i zdecydowaną kobietą. Wiesz czego
chcesz. W tak młodym wieku już tak wysoko dobrnęłaś. Nie
odwołam tego bo zrobił bym błąd! - Spojrzał na mnie tym
swoim łagodnym i przejmującym się spojrzeniem.
Jak zawsze
łagodziło to moje nerwy.
Czemu on tak na mnie wpływa? Zaraz zwariuję!
W duchu grzmiało mi jak podczas burzy. Wręcz się we
mnie gotowało. Może od razu zajmę się całą Koreańską armią? Hę? Spojrzałam na Jimina, który był bardzo zestresowany, patrzał
się w jeden punkt na stole. Po słowach Yesunga, nie miałam nawet po
co się spierać. Jest strasznie upartą osobą. Może dlatego zaszedł bardzo wysoko. Zna się na dobru firmy i nigdy nie zrobiłby czegoś, żeby jej zaszkodzić. Nie miałam już, po co się kłócić.
Muszę się z tym pogodzić. Chyba nic gorszego nie może już się
stać? Yesung zwrócił się do siedzących członków
zespołu, na których twarzach błądził grymas zdziwienia.
-Czy
nie pasuje wam mój wybór? - Powiedział to tak jakby nie brał pod
uwagę zaprzeczenia. Członkowie wymienili się spojrzeniami. Było
widać, że nie do końca jego wybór im pasuje. Nawet zaczęłam się
zastanawiać, czy to wszystko nie jest ustawione. Lider spojrzał na członków grupy, jakby chciał się upewnić,że odpowiedź będzie zgodna.
-Jesteśmy zadowoleni z Pana wyboru. - oznajmił za wszystkich. - Zmiany są zawsze potrzebne.
Może przez Panią staniemy się jeszcze lepszym zespołem.
Dziękujemy za zgodzenie się. Nie możemy doczekać się naszej
współpracy. - Członkowie zespołu przytakiwali, wyrażając tym samym zgodność ze słowami lidera.
Jimin nawet się uśmiechnął i podniósł wzrok wprost na mnie. Po
takich słowach, nie mogłam odmówić. Ta praca była dla mnie
bardzo ważna. Nie mogłam jej stracić.
Pomyśleć, że cała odpowiedzialność w mgnieniu oka spadła na mnie. Cudownie...
Bezsilna, jeszcze raz ubolewałam w moim zacisznym umyśle, który teraz
był śmietnikiem nerwów.
-Laura-ssi.
Zgadzasz się na to stanowisko? Nie przyjmę odmowy - Sunbae
ściągnął mój wzrok na siebie. Stał widocznie zadowolony z
takiego rozmachu sprawy.
-Skoro nie przyjmujesz odmowy to chyba nie mam wyboru, nie sądzisz? - odparłam kąśliwie.Wymusiłam na twarzy sztuczny uśmiech.
Siedzący przede mną Jin
lustrował mnie wzrokiem. Jego oczy były duże i brązowe jak kawa,
która teraz by mi się przydała. Nie mogłam oderwać od niego
wzroku. Polubiłam jakoś te dzieciaki. Tak się starały i starają. Może jednak Sunbae ma rację. Może dam radę? Maknae poruszył się w moją stronę, tak jakby chciał
mnie przytulić, lub podziękować, ale w pewniej chwili chyba
zrozumiał, że nie wypada, cofając się i uśmiechając w bardzo przyjemny sposób.
- Świetnie! -
Oznajmił Yesung z diabelskim uśmieszkiem.
Spojrzałam
na zegarek. Wskazówki ospale przesuwały się w ciągłym rytmie.
Żal mi tego zegarka. Ani chwili spokoju, odsapnięcia. Ciągle
pracuje aż nie wyczerpią się mu baterie. Tak jak człowiek,
żyje, pracuję, aż nie umrze. Ten zegarek był tak samo zmęczony jak i ja, a dopiero
moje życie w pewnym stopniu się zaczyna. Pracuję ciężko, tak jak
ten zegarek, zero odpoczynku.
14:00
Już
prawię koniec spotkania. Sunbae omówił ważne kwestie, nadał
każdemu z członków własnego managera lub jak kto woli pomocnika w
prywatnych sprawach. Oznajmił, że teraz jestem odpowiedzialna za aż 7 chłopaków i mam się nimi dobrze opiekować.
-Dobrze, to już koniec naszego spotkania. Myślę, że wszystko jest
omówione i wszyscy są zadowoleni. - Tu szczególnie spojrzał na mnie - Cieszę się, że będziemy
razem współpracować. Już niedługo zaczynamy rzetelną i żmudną pracę. Koniec
spotkania. - Sunbae zakończył spotkanie tymi słowami i wstał z
krzesła, by wyjść. Wszyscy wstaliśmy równo. Napotkał
mój wzrok i kiwnął głową. Zdawało mi się jeszcze, że mrugnął
do mnie okiem, ale chyba mi się tylko zdawało. Chciałam z nim
porozmawiać, ale nie miałam jak. Podziękował wszystkim uściskiem
dłoni i wyszedł. Chłopcy byli zdezorientowani. Wszyscy oprócz
mnie i nich wyszli. Mój telefon schowany w torebce zaczął dzwonić
i wibrować. Członkowie patrzyli na mnie i czekali, aż pierwszy raz
porozmawiamy. Kiwnęłam głową w geście, że wszystko okey i
wyciągnęłam telefon. SMS. Dostałam sms'a od tego zdradzieckiego
diabolicznego Sunbae.
Zawieź chłopców do dormu Ten nowy budynek, który byliśmy ostatnio
kupić). Myślę, że nic im nie zrobisz ^^. Powodzenia. Widzimy się na kawie.
Uduszę tego zdrajcę. Ja mu dam kawę, chyba wylaną na głowę - klęłam w myślach, ale musiałam się
opanować. W końcu mam dzieci na wychowaniu. Chociaż z drugiej strony, jakie dzieci. Praktycznie są w moim wieku.
Odwróciłam się do
zajętych rozmową idoli. Odchrząknęłam, by zwrócić na
siebie uwagę, nie wtrącając się w dialog. Udało się. Przestali
rozmawiać i skupili uwagę na mnie.
-Od
dziś jestem waszym managerem. - uśmiechnęłam się ciepło, by dodać im otuchy. - Miło was poznać od luźniejszej
strony. - Niezręcznie było mi do nich mówić formalnie, zważając na to,
że są w moim wieku. - Chciałabym was poznać prywatnie, każdego z osobna.
Myślę, że miło będzie nam współpracować. - Słuchali mnie uważnie.
Posłusznie jak baranki. Pierwszy test zaliczony. Pokiwali głowami i
równo się uśmiechnęli
-Oczywiście
Pani Manager. Damy z siebie wszystko. Obiecujemy nie sprawiać
kłopotów. - Lider wypowiedział się za wszystkich. Podoba mi się
ich zgodność.
-Świetnie!
No to teraz, żeby nie tracić czasu, chodźmy do nowego dormu. Jest
duży , więc na pewno wam się spodoba. Porozmawiamy na miejscu. - oznajmiłam i uśmiechnęłam się ponownie, pośpieszając ich do wyjścia. - A i jeszcze jedno. - rzuciłam pośpiesznie. - Mówcie do mnie Noona. - Puściłam do nich oczko, by rozładować napięcie. Ich miny od razu stały się weselsze. - No może z wyjątkiem Jin'a. Byłoby to nie na miejscu. - zwróciłam się do niego. - Możesz mówić mi po imieniu. Nie ma problemu.
Chwilę po tym zjechaliśmy
windą do podziemnego garażu i ruszyliśmy w kierunku czekającego vana.
Właśnie w tym momencie zaczęła się moja przygoda. Przygoda, która zgotowała dla mnie sporo nieprzewidzianych sytuacji...







OMG <3 idealnie wpasowałaś gify do historii ^^ o wiele lepiej można sobie niektóre rzeczy wyobrazić
OdpowiedzUsuńNO I OCZYWIŚCIE CHIM CHIM <3 a kto inny? XD mam nadzieje, że historia szybciutko się rozwinie (oczywiście bez przesady ^.^)
Czekam na więcej <3
Życzę duuuużo weny ;*
Pozdrawiam
Super, super. Kolejny rozdział i to jeszcze lepszy ^.^.
OdpowiedzUsuńWeny życzę ;)