Przez półsen słyszałam pierwsze oznaki budzącego się do życia otoczenia. Nie lubię poranków i pobudek. Od kiedy przyjechałam do Korei, budziłam się samotnie. Pobudki oznaczały nowy dzień. Dla mnie dzień znaczył to, co zawsze. Praca. Zajmowała ponad połowę mojego życia. Duża korporacja. Wielka wytwórnia. Milionowe sprawy. Stolarnia młodych talentów, diamentów. które czekają tylko na oszlifowanie. Że też zachciało mi się nowej lepszej pracy, która by zajęła moje zwykłe życie.
A niech to szlag!
Weekend to dla mnie jest jak poniedziałek. Ustalone godziny pracy. Śmieszy mnie to stwierdzenie. Nadgodziny nie robią na mnie wrażenia. Norma. Przyzwyczaiłam się, że nie mam czasu dla siebie, a co dopiero dla bliskich. By móc godnie żyć zostawiłam rodzinę w ojczyźnie. Jestem kobietą, która samodzielnie musi ułożyć sobie życie. 22 lata, a już czuję się jakbym żyła w dorosłym życiu ponad 50 lat. Nastoletni czas przeminął, dorosłość definitywnie różni się od tego, co stanowiło połowę mego życia.
Każdy musi się z tym zmierzyć... - głupia gadka dorosłych, stała się zrozumiała. Muszę być twarda. Wszystkie szkoły, nauka języka, kursy, staże - to nie może pójść na marne. Nie przyjechałam tutaj, do Korei, na wycieczkę, tylko żeby się ustatkować i żyć normalnie w satysfakcjonującym dostatku.
Odgłos cholernego budzika, całkowicie wyciągnął mnie z pięknych sennych chwil.
-Cholera! - Powitałam nowy dzień, tym pięknym słowem, który opisywał adekwatnie dużo. Przewróciłam się z boku na plecy. Ospale przetarłam oczy, by zaraz je otworzyć i powitać jasny słoneczny pokój. Sięgnęłam po czarny smartfon, który tak jak i ja został wybudzony z chwili odsapnięcia. Spojrzałam na godzinę. 6:00 Codzienność. 4h snu, weszły mi już w nawyk. Postanowiłam nie tracić czasu i wstałam. Miękkie puchate kapcie jak zawsze posłusznie czekały koło łóżka, by zaraz być na moich, jeszcze w całości niedowładnych, nogach. Codzienna poranna rutyna.
Mój mózg potrzebował teraz tylko tego.
Jak ja uwielbiam postęp w technice. Ekspres do kawy, to 8 cud świata. Bez niego chyba bym nie przeżyła. Jeden przycisk i pyszna kawa gotowa.
Mocna!.
Teraz to tylko mocna kawa potrafi postawić mnie w całości na nogi. Kawa to najważniejsza część mojego odżywiania. Czarna Kawa rano, 2 w pracy, po pracy, coraz częściej zdarza się, że i w nocy po nią sięgam. Stało się to już moim uzależnieniem.
Mój wybawca gotowy czekał na to, aż upije pierwszy łyk. Nie mam czasu na śniadania. Przez taki tok funkcjonowania zapomniałam o swoim dobru. Nie zauważam, że wyglądam coraz to marniej, że coraz to bardziej się wymęczam. Jak pójdzie tak dalej to mogę się założyć, że nie dożyję lat starości. Chodź kto, by chciał samotnie się starzeć. Tak jak już wspominałam w moim słowniku nie ma takiego czegoś jak miłość. Nie mam na nią czasu i jej nie potrzebuję. A przynajmniej na razie.
Podniosłam kubek z ciepłym napojem i jednym haustem wyżłopałam połowę ciepłej, mocnej czarnej kawy. Ciepła fala rozchodziła się po moim ciele. By zagłuszyć krzyczącą samotność włączyłam telewizję. Z głosami w tle było mi zawsze raźniej. Moje życie wtedy stawało się choć troszkę mniej samotne. 6:20. Coraz bliżej pracy.
Prysznic. Szczerze? Nie lubiłam tej czynności. Zabiera ona najwięcej czasu. Ciepły strumień wody ślizgał się po moim ciele. Ocieplał nie tylko z zewnątrz, ale również od środka. W około pachniało arbuzowym żelem i ogórkowym szamponem do włosów. Chodź na chwilę mogłam się zrelaksować. Jedyny plus kąpieli.
Przygotowane wcześniej ubranie wisiało na wieszaku, czekając aż zawiśnie na podobnym wieszaku, czyli mnie. Biało-czarna prosta sukienka, która pasowała do mojego stanowiska, czarne szpilki, które mimo drastycznej codzienności wciąż wyglądały jak nowe. Pofalowane blond fale zawsze pasowały do klasycznego, eleganckiego kroju. Makijaż standardowy. Cienkie kreski, maskara, lekko czerwonawa szminka.
Wystarczająco. A! Tak!. Zapomniałabym o kolczykach, zegarku, który był jak anioł stróż i najważniejsze - marynarka.
Roztargniona szukałam pamięcią ostatnich ważnych elementów. Wieczory, a nawet i noce w Seulu są dość zimne. Nigdy nie wiadomo, o której się wróci do domu. Jestem realistką, więc nie wiadomo, co się przydarzy, mogę nawet nie wrócić.
Uszykowana zerknęłam na zegarek 6:58
Szybko poszło!
Zadowolona z wyrobienia się, sięgnęłam po moją pojemną torbę, która zawsze wszystko pomieści. Wzięłam także dość małą stertę papierów, które nie raz były wielkości piramidy. Wyłączyłam telewizor, zatrzasnęłam drzwi na klucz i ruszyłam przed blok do samochodu. Powiem szczerzę, samochód najbardziej mnie zadowala.
-Jezu, właśnie teraz! Serio? Szczyt chamstwa! - Podenerwowana krzyczałam sama do siebie , widząc korek aż do świateł. Nieraz masa ludzi przez korki spóźnia się do pracy.
Zdenerwowana włączyłam radio, by trochę się uspokoić. Leciała jakaś stara koreańska piosenka. Długo jej nie posłuchałam. Muzykę zagłuszył dzwonek mojego telefonu. Sięgnęłam po słuchawkę bluthoot i założyłam ją szybko na ucho. Dzwonił mój dobry przyjaciel i współpracownik.
Przystojny zastępca szefa i mój serdeczny przyjaciel, z którym spędzam większość czasu.
Jeszcze miałam czas żeby dojechać do pracy, a już się stęsknili.
-Tak, Sunbae!?
-Ach! Dobrze, że odebrałaś! - mówił dość szybko, jakby miał coś ważnego do oznajmienia.
Ciekawe dla kogo dobrze! - zaklęłam w myślach.
Jeszcze raz sprawdziłam godzinę, może się spóźniłam o minutę i już wyleciałam z pracy
- Zmiana planów. Lee Min So. Ten pracownik zwolnił się z pracy, a miał ważne sprawy do zrobienia. Ja nie mam czasu, dlatego zrobisz je za niego. - powiedział stanowczo, ale z pewnym zadowoleniem w głosie.
Czyżbym się przesłyszała? Znowu muszę odwalać za kogoś pracę. Niech to szlag jasny trafi tę robotę!
Dobrze, że korek się ruszył i można było jechać, bo to troiło moje zdenerwowanie. Minęłam zakręt słuchając posłusznie i uważnie każdego jego słowa. Nie mogłam się zbytnio postawić , ponieważ jest on wyżej stanowiskiem ode mnie, ale już od pierwszych dni pracy zakolegowaliśmy się. Praktycznie tylko on przyjął mnie bardzo ulgowo i pomagał mi we wszystkich trudnościach. Choć sam miał masę pracy to pomagał mi jak mógł. Czasami czułam, że może nawet zbyt się spoufaliliśmy.
-Aishh! Znowu ja? Czemu nie może tego zrobić ktoś inny, na przykład ze świeżaków, albo w ogóle kto inny? - wypowiedziałam, szybko przerywając mu zdanie. Musiałam chociaż dać mu do zrozumienia, że mam swoją robotę, a nie jeszcze będę za kogoś coś robić. Tyle mają pracowników!
-No więc dziś zapomnij o tych rzeczach, które masz w planie. Wspominałem ci ostatnio, że przenosi się do nas boysband, który był pod skrzydłami Big Hit Entertainment?
-No mówiłeś coś. Nie mów, że mam ich oprowadzać! - powiedziałam z lekką kpiną w głosie. - Chyba wystarczająco wysoko jestem na stanowisku, żeby tego nie robić?
-Spokojnie! Nie o to chodzi. Będzie jeszcze gorzej! - mruknął
Czy, czy wy to słyszeliście! On powiedział - jeszcze gorzej? Nie wiem, co może być gorsze od oprowadzania i przybliżania innym całą budowę naszej wytwórni. Ona zdawała się nie mieć końca...
-Pamiętam jak mówiłaś, że chciałabyś mieć jeszcze wyższe stanowisko. Mam dla ciebie raczej dobrą wiadomość. - Jakoś jego głos nie wskazywał na to.
Boże! Czy ja wyglądam na osobę, która się nudzi? Okay, wyższa pozycja to nie taki zły pomysł. Jednak jego ton głosu wskazywał, że raczej mi się to nie spodoba.
-Jak to?
-Porozmawiamy jak dojedziesz do pracy. Teraz jedź ostrożnie. Widzimy się za chwilę u mnie w biurze... - skończył mówić i rozłączył się nie dając mi czasu na odpowiedź.
Pięknie! Dzisiejszy dzień zapowiada się wspaniale...
JAK ZAPEWNE WIECIE KAŻDE OPOWIADANIE ZACZYNA SIĘ DOŚĆ MOZOLNIE I NUDNO. PROSZĘ WYTRWAJCIE JESZCZE TROCHĘ I POCZEKAJCIE NA DALSZE ROZWINIĘCIE. MYŚLĘ, ŻE TAK JUŻ W DRUGIM CHAPTERZE MOŻE ROBIĆ SIĘ CIEKAWIE : ))





Łooo jak mnie dawno tu nie było ^^ ale przynajmniej się doczekałam prologu! <3
OdpowiedzUsuńNo, no widać, że łatwo dziewczyna nie ma ;c taka młoda, a taki zapierdziel ;/
Ale coś czuje, że los się do niej uśmiechnie ... no w końcu pozna BTS <3
Jestem bardzo ciekawa kogo menagerem będzie ^^.... może Jimin? (aaa! jeśli zgadłam nie mów mi, chcę mieć niespodziankę XD)
Ten pomysł z obrazkami to na prawdę świetny pomysł ^.^ mam nadzieje, że jak do akcji wkroczą chłopcy to będzie ich więcej. Np jak będziesz opisywać i reakcję na coś lub ich miny to gify idealnie się wpasują <3
Mam nadzieję, że nie straciłaś motywacji do pisania przez to, że mnie dawno nie było ;c
wiem... wiem... niedobra ja!
ale nie myśl, że o Tobie zapomniałam ;*
chyba wcześniej miałam nick 'Mia Mitsukari', ale teraz zmieniłam... pomyślałam sobie yolo! koniec z anonimowością XD
P.S. to jakiś dziwny zbieg okoliczności, ale dodaliście teraz do playlisty akurat te kawałki od których jestem teraz uzależniona *.* mowa tu o: JEREMIH ^^, Christmas Day, Pretty Boy, Knock noi oczywiście Love Toxic... Jak coś to polecam także nowy singiel DO z tego filmu co teraz gra CART, a piosenka się nazywa 'Scream' na prawdę przepiękna <3
Życzę weny ten prolog był .... like the CHRISTMAS DAY (daruj nie mogłam się powstrzymać XD) YEHET ^^